Króliki domowe i inne zwierzęta

Forum o zwierzętach - króliki psy koty konie gryzonie ptaki akwarystyka

Forum Króliki domowe i inne zwierzęta Strona Główna -> Pomoc weta - odpowiada lek. wet. Justyna Sikorska -> PROSZE,POMOCY!!!
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PROSZE,POMOCY!!!
PostWysłany: Śro 22:32, 23 Lip 2014
Aisog
 
Dołączył: 25 Cze 2008
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nederland
Płeć: K





witam.postanowilam napisac tutaj bo juz niewiem co robic.
mam kroliczke 6 letnia.zawsze byla okazem zdrowia, lobuzowala na calego, zaczynajac od gryzienia kabli poprzez sciany, dywan i nawet wlasna klatke.mimo to kocham ja jak nikt inny z domownikow.jakies dwa miesiace temu przeszla operacje usuniecia macicy i jajnikow z powodu raka. nie sterylizowalam jej myslac ze skoro nie ma kontaktu z innymi krolikami to nie musze.a podobno wczesniejsza sterylizacja mogla ja od tego raka uchronic.ale krolis sie wylizal i po raku jak sadze sladu nie ma, przerzutow tez nie bylo.niedlugo po tym zauwazylam u niej jakby wygyzione miejsce bez siersci z malymi rankami.do dzis niewiem co bylo tego powodem ale i to udalo nam sie wyleczyc. jednak od kilku dni znowu jest zle a nawet gorzej niz bylo kiedykolwiek.zaczelo sie od problemow z chodzeniem,dokladnie z tylnymi lapkami.zwierzak jakby ciagnal kuperkiem.potem zaczela juz utykac na lewa lapke i chodzic ledwie sie odpychajac.apetyt ma dobry.karma bez zmian.ale z kazdym dniem jest gorzej.bylam u weta ktory powiedzial ze to artoza.podal jakis steryd i cos na bol.reszte przeciwbolowa i przeciwzapalna dostalam do domu.poprawy nie ma a wrecz jest gorzej.krolis robi pod siebie, nie ma sily sie podniesc kuperkiem.myje ja codziennie a ona sie nawet nie wyrywa jak kiedys.jest taka ulegla.wet powiedzial ze jesli po leku jej nie przejdzie to musze ja uspic Crying or Very sad moje pytanie do pani wet. jest czy moge cos jeszcze zrobic, czy moge miec nadzieje ze cos jej pomoze?serce peka mi gdy widze jak ciagnie te lapki za soba i jak nie daje sobie rady z zalatwianiem.nie chcialabym podjac decyzji o uspieniu pochopnie i za szybko jesli jest chocby cien szansy ze moge jej pomoc.BARDZO,BARDZO PROSZE O POMOC.
a jesli nic juz nie da sie zrobic i bede musiala ja pozegnac Crying or Very sad gdzie moge ja pochowac?mam co prawda ogrodek ale wkrotce byc moze bede sie wyprowadzac a nie chce by moja kruszynka zostala tu sama.
jeszcze raz bardzo prosze o odpowiedz.bo nie moge patrzec na moja bidulke.
i przepraszam ze tak sie rozpisuje Sad


Ostatnio zmieniony przez Aisog dnia Śro 22:38, 23 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 6:38, 24 Lip 2014
Agga
Starszy moderator
 
Dołączył: 05 Mar 2006
Posty: 1704
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: K





Przykro mi czytać takie rzeczy. Nie miałam do czynienia nigdy z czymś takim, więc nie potrafię nic doradzić. Napisz na priv do Justyny.
Próbowałaś konsultować z innym wetem?
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 9:02, 24 Lip 2014
Aisog
 
Dołączył: 25 Cze 2008
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nederland
Płeć: K





dzisiaj mam umowiona wizyte z innym wetem.
ale z moim krolisiem nie jest dobrze.przestala jesc, je tylko to co jej podsune pod nosek i to nie wszystko, nie tknela karmy ani siana juz ponad dzien.wode tez pije tylko troche jak jej podam w misce bo do poidelka chyba jej ciezko wstac. daje jej ulubione smakolyki zeby cokolwiek jadla.wczoraj w ogrodku zaczela znowu kopac norke, niewiem czy to oznaka ze chce odejsc ze chce sie ukryc dla swietego spokoju Sad
ja chodze i non stop plakac mi sie chce jak na nia spojrze, jak biedna ciagnie ten swoj kuperek bo inaczej isc nie moze.nikt z domownikow mnie nie rozumie, ze nie moge sie pogodzic z tym ze byc moze bede musiala ja,wlasnie ja pomoc jej odejsc Sad(
nie jestem gotowa sie z nia pozegnac, bo tak strasznie ja kocham,to male stworzonko Sad
nawet niewiem jak mam napisac do tej pani Justyny na prive, prosze o podpowiedz, bo rzadko tu na forum bywalam, nigdy nie mialam potrzeby, moj krolis nigdy nie mial takich problemow.

ps.dobrze ze choc tu moge napisac jak sie czuje bo otoczenie nie bardzo rozumie.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 9:47, 24 Lip 2014
Agga
Starszy moderator
 
Dołączył: 05 Mar 2006
Posty: 1704
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: K





Nie ma sposobu na pożegnanie. Ale przychodzi taki moment, kiedy wiesz, że jedyne co możesz zrobić, to pomóc odejść ukochanemu zwierzakowi z godnością. Wiele osób obecnych na tym forum musiało tę decyzję podejmować, nikomu nie było łatwo, każdy przeżywał utratę uszaka jak utratę członka rodziny.
Ja żegnałam moją Tosieńkę w październiku. Ale byłam przy niej do samego końca, do końca mówiłam jej, że ją kocham. I chyba wiara w to, że skończyły się jej cierpienia pomogła mi przez to przez to przejść, ale tęsknię za nią do dzisiaj. Do dzisiaj pamiętam zapach kosmatego futerka, które się do mnie tuliło. Ale mam wspomnienia 8 lat z moją kruszynką i tego nikt mi nie zabierze.
Nie powiem Ci, jakie metody działają, bo nie działają żadne. To jest po prostu coś, co w pewnym momencie trzeba zrobić, jeśli już nic innego nie pomoże. I nigdy nie będziesz gotowa na rozstanie. Tak po prostu jest.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 10:16, 24 Lip 2014
Aisog
 
Dołączył: 25 Cze 2008
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nederland
Płeć: K





wszyscy utwierdzaja mnie w przekonaniu ze nic sie nie da zrobic.ja tez niestety to czuje ale jest mi bardzo ciezko. pojde dzis do tego wet po druga opinie zeby ze spokojnym(w miare) sumieniem pomoc jej odjesc jesli diagnoza sie potwierdzi :'(
i na to wyglada ze juz nawet Wasz forumowy wet p.Justyna mi nie pomoze.
zawsze wiedzialam ze moj kroliczek kiedys odejdzie, to naturalne ale w zyciu nie pomyslalam ze to ja bede musiala o tym decydowac kiedy.
a czy zwierze napewno nie cierpi ani troche podczas tego calego procesu usypiania? jak to wyglada?
nie mieszkam w Polsce ale chyba sposoby usypiania zwierzaczkow sa lub mam nadzieje ze sa podobne?
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 11:37, 24 Lip 2014
Agga
Starszy moderator
 
Dołączył: 05 Mar 2006
Posty: 1704
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: K





Zwierzę jest wprowadzane w stan tzw "głupiego jasia", potem dostaje zastrzyk ze środkiem usypiającym w serce.
Nie wiem, czy nie cierpi, ale wydaje mi się, że to otępienie eliminuje stres związany z całą procedurą.
Gorzej przechodzi przez to właściciel zwierzaka, niż samo zwierzę.
Przykro mi bardzo.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 11:42, 24 Lip 2014
Aisog
 
Dołączył: 25 Cze 2008
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nederland
Płeć: K





dziekuje choc i za te slowa, bo z nikad nie dostalam innej odpowiedzi.
rycze jak bobr bo to tak nieuchronnie sie zbliza.moja kochana kruszynka :'( nie moge sie zebrac do kupy:(
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 11:46, 24 Lip 2014
Aisog
 
Dołączył: 25 Cze 2008
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nederland
Płeć: K





powiem szczerze ze te lapki to mi bardziej wygladaja na jakies porazone czy sparalizowane niz na artroze jak mowil wet.ale ja tylko zwykly czlowiek i sie nie znam.krolis nigdzie nie upadl, z nikad nie spadl i to dziwne.
bede ja myla do konca i probowala karmic.pojade do tego drugiego weta ale jutro chyba bede musiala podjac ta decyzje, bo na weekend nikt mi tu nie pomoze:(
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 14:16, 24 Lip 2014
Aisog
 
Dołączył: 25 Cze 2008
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nederland
Płeć: K





wrocilam wlasnie od drugiego weta i diagnoza zupelnie inna,czyli E.CUNICULI!!!! juz sama niewiem komu wierzyc.krolis zostal w klinice, musza go najpierw wzmocnic i dokarmiac a potem zaczac leczenie.od wczoraj bardzo malo jadla i ponoc to teraz najwazniejsze.szansa na uratowanie jakas byc moze jest ale nic narazie nie wiadomo.niestety troche przerazaja mnie koszta bo tu gdzie mieszkam ceny sa iscie zachodnio-europejskie, a ja obecnie bez pracy, w ciazy i jeszcze z 5 latka obok.ale musze miec pewnosc ze zrobilam wszystko dla mojego uszaka.teraz musze na nowo wyedukowac sie co to dokladnie jest to e.cuniculi i jakie moga byc rokowania.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 14:35, 24 Lip 2014
Aisog
 
Dołączył: 25 Cze 2008
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nederland
Płeć: K





nie ma juz nami mojego Szczescia, mojej Kruszynki, mojego Uszaczka Crying or Very sad
przegralysmy walke z e.cuniculi lub cokolwiek to bylo.wczoraj po wizycie u drugiego weta mialam iskierke nadzieji ze moze sie uda.pobyla pare godzin w klinice i wydawalo sie ze bedzie lepiej.ale dzis do rana z kazda godzina bylo gorzej.nie moglam patrzec na jej cierpienie zwlaszcza ze wszystkie objawy mowily ze to koniec.stala sie calkiem bezwladna,nie przyjmowala pokarmu,wody,lekow.zeby nie trwalo wszystko godzinami pojechalysmy i wet stwierdzil ze juz nie mozna jej pomoc,ze jedyne co mozna to pomoc jej odejsc.okropne przezycie.byla z nami 6 lat.kochalam i kocham ja nad zycie, to male Stworzonko uszate Crying or Very sad juz nie cierpi.
serce peka na milion kawalkow bo juz nigdy nie pocaluje tego pyszczka, nie poglaskam puchatego futerka, nie przytule i nie wezme na rece Crying or Very sad Crying or Very sad
moze jak ochlone wstawie pare fotek mojego Skarba zeby podzielic sie jaka sliczna kruszyne mialam Crying or Very sad


Ostatnio zmieniony przez Aisog dnia Pią 15:56, 25 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 19:44, 25 Lip 2014
Bziunda
Bardzo dobry opiekun
 
Dołączył: 29 Gru 2008
Posty: 556
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: K





Współczuję. To straszne przeżycie...
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 20:34, 26 Lip 2014
Agga
Starszy moderator
 
Dołączył: 05 Mar 2006
Posty: 1704
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: K





Przykro mi bardzo. Zrobiłaś co mogłaś, łącznie z umożliwieniem godnego odejścia
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 12:29, 27 Lip 2014
Aisog
 
Dołączył: 25 Cze 2008
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nederland
Płeć: K





juz nic nie moglam zrobic, nie moglam jej pomoc Sad mam okropne wyrzuty sumienia ze wczesniej nie poszlam do tego drugiego weta, moze udalo by sie uratowac mojego Skarba, moze nie musialaby tak cierpiec.to bylo cos strasznego patrzec jak odchodzi,jak slabnie z kazda minuta.chcialabym zeby ten bol juz minal i to uczucie pustki w domu, ta cisza :'(
tak strasznie tesknie za Nia.mam nadzieje ze wybaczy mi jesli nie zrobilam wszystkiego co moglam Sad
Zobacz profil autora
PostWysłany: Śro 0:06, 06 Sie 2014
emkagoska
Bardzo dobry opiekun
 
Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 767
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Grudziądz





Zrobiłaś wszystko co mogłaś, czytam, ile dla Ciebie znaczyła, łzy mi lecą, współczuję bardzo. Wszyscy tutaj rozumieją Twój ból, niepewność. Czasami mimo wszelakich chęci, nie mamy możliwości by coś więcej zrobić. Trzymaj się mocno, przesyłam uciski.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 12:33, 07 Sie 2014
Aisog
 
Dołączył: 25 Cze 2008
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nederland
Płeć: K





dziekuje Wam za kazda odpowiedz i mile slowa. teraz tylko czekac az czas zaleczy rany i ukoi bol... Sad
Zobacz profil autora
PROSZE,POMOCY!!!
Forum Króliki domowe i inne zwierzęta Strona Główna -> Pomoc weta - odpowiada lek. wet. Justyna Sikorska
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin